vw golf

Moja historia z motoryzacją zaczęła się wiele lat temu wspólnie z nabyciem pierwszego auta. Był to wysłużony Ford Capri z 1981 roku, wydałem na niego całe moje oszczędności ale po zakupie zadowolenie moja nie miała granic. Auto było sprawne, acz wymagało sporego wkładu finansowego, żeby przywieść je do porządku. Po kilku miesiącach wytężonej pracy udało mi się uzyskać dostateczny wynik wizualny. Samochód wyglądało akuratnie, cała blacharka została odświeżona, fura polakierowany i zabezpieczony antykorozyjnie. Mechanicznie fura wymagało tymczasem nadal moc pracy. Przez kolejne kilka miesięcy pracowałem nad silnikiem, zawiasami i hamulcami. Ponieważ był to silnik 2,8i, dość nieczęsto spotykany w Polsce, nie było łatwo. Części musiałem importować z zachodu, przede wszystkim od naszych zachodnich sąsiadów a także Wielkiej Brytanii. Udało się pomimo tego odnaleźć wszystkie potrzebne elementy i silnik zabrzmiał niczym nowy. Z zawieszeniem było podobnie, części znalezione na zachodzie oraz zamontowane. Hamulce jakkolwiek nie sprawiły większego kłopotu, wszystko doprowadziłem do stanu niespełna idealnego. Po bez mała roku moje Capri zaczęło żyć nowym życiem. Pierwsza przejażdżka po naprawach dała mi masę radości ale i znacznie podniosła poziom adrenaliny. Napęd na tył, 160KM oraz lekka karoseria, to mówi samo za siebie. Pokonywanie zakrętów bokami, wrażenia nie do opisania. Po jakimś czasie nabrałem chęci coś innego, z pomocą znajomych z forum motoryzacyjnego postanowiłem rozpocząć przygodę z tuning. Nie chiałem zmieniać mojego Forda, dlatego że chciałem by pozostał w stanie fabrycznym, postanowiłem dlatego zakupić jeden z na ogół tuningowanych aut w naszym kraju, to znaczy VW Golfa III. Wykopać w naszym kraju egzemplarz w przyzwoitym stanie nie było graniczyło z cudem, jednakże dlatego że wóz i tak miało przejść gruntowny remont, zależało mi wyłącznie aby nie było zbyt zgnite. Z tysięcy aukcji wybrałem sztukę z 1996 roku z sercem 1,8 w kolorze czarnym. Nie jestem fanem tuningu w stylu japońskim, z pstrokatymi barwami, neonami, postanowiłem w takim przypadku z mojego VW uczynić sleepera. Skoro blacharka i podwozie były w nadzwyczaj dobrym stanie, nie poświęciłem im zbytnio wiele czasu, auto zostało oczyszczone, całe polakierowane na piękną metaliczną czerń zaś podwozie zabezpieczone przed rdzą. Potem na warsztat poszedł silnik,, wyszukałem potężny motor z wersji VR6, dobra grunt do modyfikacji. Z pomocą przyszło forum vw golf, rzuciłem problem a w odpowiedzi dostałem całą masę pomysłów na tuning. Silnik został odprężony, tłoki i wałek zostały wymienione na kute, kolektory wymienione i na koniec doszło turbo. Po tych moyfikacjach liczba koni mechanicznych bez większego wysiłku przekroczyła 250KM. W tym momencie należało pomyśleć żeby wóz poprawnie trzymało się drogi i poprawnie hamowało. Przeglądając sklep tuning, odnalazłem to co potrzebowałem. Pod karoserię trafiło gwintowane zawieszenie oraz utwardzone amortyzatory oraz sprężyny. Bryka przybliżyło się do ziemi o 6cm. Do wyhamowania tymczasem posłużyły z przodu wentylowane tarcze z czterotłoczkowymi zaciskami. Natomiast bębny z tyłu zamienione zostały na tarcze. Na finisz na koła trafiły piękne szesnastocalowe obręcze z niskoprofilowymi gumami. Po tych modyfikacjach, mój niepozorny Golf zostawia w tyle niejednego ściganta.W tym momencie moja zabawa z tuningiem na razie się skończyła, życie tak się potooczyło, że na razie inne rzeczy są priorytetem. Miast obciążać budżet w kolejny model, pomyślałem o samochodzie dla rodziny. Najlepsze pozdrowienia dla wszystkich fanów motoryzacji oraz tuningu.

Comments

No Comments

Leave a reply